Kuchnia chińska to nie jedna kuchnia, tylko kontynent smaków: ognisty Syczuan, delikatny Kanton, cesarski Pekin i mączny północny zachód mają ze sobą mniej wspólnego niż kuchnia polska z hiszpańską. Ten przewodnik jest dla podróżnika, który chce wyjść poza zestaw z budki „chińczyk”, i dla domowego kucharza, który chce opanować woka. Poznasz wielkie tradycje regionalne, dania-ikony i zasady wspólnego stołu, na którym wszystko kręci się — dosłownie — wokół obrotowej tacy.
Chińska kuchnia ma najdłuższą nieprzerwaną tradycję kulinarną świata: filozofię balansu yin i yang na talerzu, kanon „pięciu smaków” i podział na fan (zboża — podstawa) oraz cai (dodatki, które nadają smak). Cesarskie dwory zatrudniały armie kucharzy, a uczty mandarynów potrafiły liczyć setki dań; z drugiej strony to kuchnia oszczędności — technika stir-fry w woku powstała, by ugotować szybko na minimalnej ilości opału, a krojenie wszystkiego na kęsy zrodziło jedzenie pałeczkami.
Tradycyjnie mówi się o ośmiu wielkich kuchniach regionalnych; światu najbardziej znane są cztery bieguny: Kanton (delikatność, świeżość, dim sum), Syczuan (chili i pieprz syczuański drętwiący usta — smak málà), Szanghaj i Jiangnan (słodkawe, „czerwone duszenie” w soi z cukrem) oraz Pekin i północ (pszenica: makarony, pierogi, kaczka). Chińska diaspora zaniosła tę kuchnię wszędzie, po drodze wymyślając dania, których w Chinach nie ma. Dziś do klasyki dołącza szał hot potów i makaronowych sieci, ale fundament jest ten sam: wspólny stół i ryż albo makaron jako oś posiłku.
Sos sojowy jasny (słony) i ciemny (barwiący), wino ryżowe Shaoxing, ocet ryżowy — w tym czarny z Chinkiang, olej sezamowy na koniec (nie do smażenia), imbir, czosnek i dymka — święta trójca bazy, pasta fasolowa doubanjiang z Syczuanu, pieprz syczuański, suszone chili, grzyby mun i shiitake, tofu w dziesiątkach form, skrobia do zagęszczania i „aksamitowania” mięsa. Techniki: stir-fry na huczącym ogniu (oddech woka — wok hei), gotowanie na parze w bambusowych koszach, czerwone duszenie hongshao, smażenie dwustopniowe i błyskawiczne blanszowanie warzyw.
Stół jest wspólny: dania lądują na środku (często na obrotowej tacy) i każdy nakłada sobie do miseczki ryżu — zamawia się „na stół”, nie „po daniu na głowę”. Herbata leje się nieustannie; podziękujesz za dolewkę, stukając zgiętymi palcami w blat. Zupa pojawia się w trakcie albo na końcu, nie na początku. Gospodarz walczy o rachunek — to rytuał. Głośno przy stole znaczy dobrze: gwar jest oznaką udanego posiłku, a resztki na talerzach wspólnych — hojności zamawiającego.

Kaczka o lakierowanej, szklistej skórce, pieczona w specjalnych piecach, krojona przy stole na kilkadziesiąt plasterków. Je się ją w cieniutkich naleśnikach: plaster kaczki (najcenniejsza jest sama chrupka skórka maczana w cukrze), sos ze sfermentowanej fasoli, pory, ogórek — zawinąć i do ust. Danie cesarskie, które wymaga własnej ceremonii i najlepiej smakuje w lokalach od niej wyspecjalizowanych.

Dziesiątki małych dań w bambusowych koszykach: har gow (przezroczyste pierożki z krewetką), siu mai, char siu bao (puszyste bułki z czerwoną wieprzowiną), cheung fun (zwoje ryżowe), łapki kurczaka dla odważnych. W Kantonie i Hongkongu to rytuał yum cha — „picia herbaty” — od rana do południa, w gwarnych halach, gdzie zamawia się, odhaczając pozycje na karcie albo łapiąc wózek.

Szanghajski cud inżynierii: cienkie ciasto, nadzienie wieprzowe i gorący bulion ZAMKNIĘTY w środku (do farszu dodaje się galaretkę z wywaru, która topnieje na parze). Technika jedzenia: podnieść ostrożnie, nadgryźć brzeg, wypić zupę, potem reszta z octem z młodym imbirem. Liczy się liczba zakładek ciasta i to, żeby pierożek nie pękł w drodze do ust.

Wrzący bulion w garnku wpuszczonym w blat (często dzielony: ognisty syczuański i łagodny), wokół talerze surowych składników — cienko krojone mięso, tofu, grzyby, warzywa, makarony — które każdy gotuje sam i macza we własnoręcznie skomponowanym sosie z barku dodatków. Posiłek-impreza na godziny; zimą narodowa terapia. Syczuańska wersja z morzem chili i pieprzu drętwi usta już od pary.

Jedwabiste tofu w ognistym sosie z pasty doubanjiang, fermentowanej fasoli i mielonego mięsa, posypane pieprzem syczuańskim, który wprawia usta w charakterystyczne mrowienie málà. Nazwa upamiętnia „babcię z dziobami po ospie”, która według legendy karmiła tym tragarzy. Wbrew pozorom danie codzienne, jedzone z górą ryżu — i najlepszy test syczuańskiej restauracji.

Syczuański oryginał znanego na całym świecie „kung pao”: kostki kurczaka smażone z suszonymi chili, pieprzem syczuańskim, orzeszkami ziemnymi i dymką w sosie słodko-kwaśno-ostrym typu lìzhī (smak „liczi”). Zbalansowany, nie zalany sosem — chili aromatyzują, nie terroryzują. Wersje zachodnie z papryką i ananasem to inne danie pod tą samą nazwą.

Pierogi w kształcie sztabek: gotowane (shuǐjiǎo), na parze albo smażone na chrupiące dno (guōtiē). Nadzienia: wieprzowina z kapustą, baranina z koprem, jajko ze szczypiorem. Na północy lepi się je rodzinnie na Nowy Rok — kto trafi na monetę w pierogu, ma szczęście na cały rok. Maczane w occie z sosem sojowym i chili.

Teatr mączny północnego zachodu: lāmiàn — makaron rozciągany z jednego kawałka ciasta w setki nitek na oczach klienta (słynna wołowa zupa z Lanzhou), i dāoxiāomiàn z Shanxi — kluski ścinane nożem wprost do wrzątku. Do tego biángbiáng — szerokie jak pasek wstęgi z Xi'anu pod chili i octem. Miska takiej zupy to pełny obiad za grosze.

Karkówka marynowana w mieszance hoisin, miodu, soi i czerwonego fermentowanego tofu, pieczona na wiszących hakach do lakierowanej, karmelizowanej powierzchni. W kantońskich „sklepach z pieczystym” wisi w witrynie obok kaczek i chrupiącej wieprzowiny siu yuk; podawana na ryżu z sosem albo jako nadzienie bułek char siu bao.

Ryż rozgotowany w dużej ilości wody lub bulionu na jedwabistą, łagodną zupę-krem, jedzoną na śniadanie i w chorobie: baza jest neutralna, charakter nadają dodatki — jajko stuletnie z wieprzowiną, ryba, imbir, dymka, chrupiące smażone ciasto yóutiáo do maczania. Chiński rosół i owsianka w jednym; wchodzi nawet wtedy, gdy nic innego nie wchodzi.

Nie danie, a krwiobieg kuchni: zielona longjing z Hangzhou, oolongi z Fujianu, dojrzewający pu-erh z Yunnanu, jaśminowa do dim sum. Herbata otwiera posiłek, trawi tłuszcz hot pota i organizuje życie towarzyskie w herbaciarniach — od bambusowych foteli Chengdu po ceremonie gongfu cha z miniaturowych czarek. Podziękowanie za dolewkę: dwa palce stukają w stół.
Każdy link prowadzi do Map Google — sprawdzisz aktualne godziny, opinie i czy miejsce nadal działa, zanim się wybierzesz.
| Danie | Co jest trudne | Czym zastąpić w Polsce |
|---|---|---|
| Stir-fry z woka | Domowa kuchenka nie da „oddechu woka” | Wok lub najcięższa patelnia rozgrzana do dymienia, składniki pokrojone WCZEŚNIEJ, smażenie partiami i krótko — sos zawsze na końcu |
| Mapo tofu | Doubanjiang i pieprz syczuański | Oba są w sklepach azjatyckich i online — nie zastępuj doubanjiang zwykłą pastą chili, to serce dania; tofu bierz jedwabiste lub miękkie |
| Jiaozi | Ciasto i lepienie | Gotowe płatki na pierogi z mrożonek azjatyckich; nadzienie mieszaj pałeczkami w jednym kierunku, aż zrobi się kleiste |
| Kaczka po pekińsku | Piec i suszenie skórki 24 h | Wersja domowa: pierś kaczki chrupko wysmażona od skóry + gotowe naleśniki wiosenne + sos hoisin, ogórek, pora — 20 minut, 80% radości |
| Congee | Żadna, tylko czas | 1 część ryżu na 8-10 części wody lub bulionu, godzina na małym ogniu albo wolnowar na noc |
| Char siu | Czerwone tofu i piec z hakami | Karkówka w marynacie hoisin+miód+soja+Shaoxing, piekarnik z termoobiegiem i kratka nad blachą z wodą; glazuruj dwa razy pod koniec |
| Ryż jak trzeba | Klejący się lub twardy | Płucz do czystej wody, proporcja 1:1,2, gotuj pod przykryciem na minimalnym ogniu 12 minut + 10 minut odpoczynku bez podnoszenia pokrywki |
Chiny to nie „kuchnia chińska”, tylko osiem kuchni wielkości europejskich państw — i właśnie ta różnorodność jest kluczem: mapo tofu i har gow dzieli przepaść, a obie rzeczy są arcychińskie. W domu zacznij od opanowania ryżu i jednego stir-fry z porządnie rozgrzanego woka; do Syczuanu wejdziesz przez słoik doubanjiang. W podróży jedz tam, gdzie jedną rzecz robi się od pokoleń — pierożkarnia, sklep z pieczystym, stragan z makaronem rozciąganym w powietrzu — i zamawiaj na stół, po kantońsku dzieląc wszystko ze wszystkimi.
Konta i karty, z których sami korzystamy za granicą. Linki polecające — cena dla Ciebie się nie zmienia.
Promocje bankowe →