Polska od kuchni to znacznie więcej niż schabowy: to szesnaście regionów z własnymi sztandarami — od śląskiej rolady z kluskami, przez podhalański oscypek, po poznańskie rogale świętomarcińskie z certyfikatem. Ten przewodnik jest dla czytelnika, który chce spojrzeć na własną kuchnię jak podróżnik: odkryć, co je się dwie godziny drogi dalej, i dla domowego kucharza szukającego regionalnych perełek do własnego repertuaru. Klimat: znajomo, a jednak w co drugim powiecie inaczej.
Polska kuchnia to zapis geografii i historii naraz: zaborów, które podzieliły kraj na trzy kulinarne strefy wpływów, Kresów, które zostawiły pierogi, kartacze i kuchnię z ukraińsko-litewskim akcentem, oraz wsi, która przez wieki żywiła się żytem, kapustą, ziemniakiem i tym, co dała świnia od ryja po ogon. Z dworów przyszły rosoły, zrazy i ciasta drożdżowe; z miast — sklepy kolonialne i sernik na krakowskim kruchym spodzie.
Dwudziesty wiek najpierw ujednolicił (bary mleczne, stołówki), potem — po 1989 — pozwolił regionom odzyskać głos: oscypek, obwarzanek krakowski, rogal świętomarciński czy cebularz lubelski dostały unijne certyfikaty, a slow food i koła gospodyń przypomniały przepisy, które o mały włos zostałyby tylko w zeszytach babć. Dziś polska kuchnia przeżywa najlepszy moment od dekad: bary mleczne mają kolejki, a regionalne specjały wracają na stoły jako powód do dumy, nie wstydu.
Kapusta świeża i kiszona, ziemniaki, buraki, ogórki kiszone, grzyby leśne, jabłka; żyto na chleb i żur, pszenica na pierogi i kluski; wieprzowina, drób, wędliny z tradycją wędzenia, ryby słodkowodne i śledź; nabiał z twarogiem na czele, śmietana do wszystkiego, koperek i majeranek jako podpisy smaku. Techniki: kiszenie (nasza narodowa fermentacja), długie duszenie bigosu, lepienie pierogów, wypiek chleba na zakwasie i wędzenie — od kiełbasy po oscypka.
Obiad pozostaje głównym posiłkiem, z zupą na otwarcie — rosół w niedzielę ma status rytuału, z schabowym lub roladą w roli drugiego aktu. Święta rządzą kalendarzem kulinarnym: wigilijne dwanaście potraw, wielkanocny żur i biała kiełbasa, tłusty czwartek z licznikiem pączków. Gościnność mierzy się dokładkami („jeszcze troszkę?” nie jest pytaniem), a „częstuj się” otwiera każdy stół. Bar mleczny — jadłodajnia z pierogami i naleśnikami za rozsądne pieniądze — to instytucja, którą zazdrości nam pół Europy.

Narodowa duma z kresowym rodowodem: ruskie z twarogiem i ziemniakami (nazwa od Rusi Czerwonej, nie Rosji), z kapustą i grzybami na Wigilię, z mięsem, jagodami latem, odsmażane na maśle z cebulką. Lepienie pierogów to rytuał rodzinny, a spór „z wody czy odsmażane” dzieli stoły serdecznie. Za granicą słowo „pierogi” robi za ambasadora całej kuchni.

Kwaśny żur na żytnim zakwasie z białą kiełbasą, jajkiem i majerankiem, czasem podany w chlebowej misie. Wschód i centrum spierają się z południem o nazwy (żur, żurek, barszcz biały) i receptury, ale zakwas — nastawiany w słoiku kilka dni — jest sercem wszystkich wersji. Wielkanocny obowiązek i całoroczna przyjemność.

Kapusta kiszona i świeża duszona dniami z kilkoma mięsami, wędzonką, grzybami i śliwką; im więcej razy odgrzany, tym lepszy — to nie przesąd, to chemia. Danie myśliwskie i literackie (Mickiewicz poświęcił mu strofy), dziś klasyk zimowych garów i sylwestrowych termosów. Każdy dom ma wersję jedynie słuszną.

Złoty rosół z makaronem, gotowany „na oczkach” z kury i wołowiny, a po nim kotlet schabowy w chrupiącej panierce z ziemniakami i mizerią — polska niedziela w dwóch aktach. Rosół leczy wszystko od przeziębienia po złamane serce, a schabowy wielkości talerza to punkt honoru domów i barów mlecznych.

Zawijana wołowina z boczkiem, ogórkiem i musztardą, duszona w ciemnym sosie, obok śląskie kluski z dziurką i modra kapusta — świąteczna trójca Górnego Śląska, podawana w niedzielę jak amen w pacierzu. Kluski z dziurką to nie ozdoba: dziurka zbiera sos. Danie-tożsamość regionu.

Wędzony ser z owczego mleka, formowany w drewnianych foremkach w bacówkach — z unijną ochroną nazwy i sezonem produkcji od maja do września. Na ciepło, z grilla, z konfiturą żurawinową, to obowiązkowy przystanek Krupówek i górskich szlaków. Mniejsze wrzecionka to redykołki — też chronione.

Wielkie kluchy z tartych i gotowanych ziemniaków, wypchane mielonym mięsem, polane skwarkami — specjalność Suwalszczyzny i Podlasia z litewskim rodowodem (cepeliny to bliźniaki zza miedzy). Jedna sztuka to posiłek; dwie to wyzwanie. Danie, dla którego warto zboczyć z trasy na Mazury.

Rogal z ciasta półfrancuskiego z nadzieniem z białego maku, orzechów i bakalii, wypiekany na 11 listopada — dzień św. Marcina i ulicy, która świętuje jego imieniny. Chroniony unijnym certyfikatem: prawdziwego upieką tylko poznańskie cukiernie ze świadectwem. W sezonie Poznań zjada ich setki ton.

Połówka bagietki z pieczarkami i serem, zapieczona i polana sosem — legenda okrągłego „Okrąglaka” na kazimierskim Placu Nowym, gdzie okienka karmią do rana. Do kompletu obwarzanek krakowski z wózka: pleciony, z solą, makiem lub sezamem, z unijnym oznaczeniem geograficznym. Dwa symbole ulicznego Krakowa.

Pszenne okrągłe placki z farszem z cebuli z makiem — specjalność Lublina i regionu z żydowskim rodowodem i unijnym certyfikatem. Chrupiący brzeg, słodkawa cebula, zapach, który prowadzi do piekarni po nitce. Z hrubieszowskiej perspektywy: najbliższy z wielkich regionalnych specjałów — wart każdej wyprawy do Lublina.

Dwa filary polskiej cukierni domowej: sernik z tłustego twarogu — wiedeński gładki albo krakowski z kratką na kruchym spodzie — i szarlotka z prażonymi jabłkami, najlepiej z antonówek, pod kruszonką lub kratownicą. Niedzielne ciasta, przy których „na diecie” bierze wolne.
Każdy link prowadzi do Map Google — sprawdzisz aktualne godziny, opinie i czy miejsce nadal działa, zanim się wybierzesz.
| Danie | Co jest trudne | Czym zastąpić w Polsce |
|---|---|---|
| Pierogi | Ciasto, które klei się albo pęka | Wrzątek do mąki (ciasto parzone) daje elastyczność wybaczającą błędy; lep na sucho, gotuj partiami do wypłynięcia |
| Żurek | Zakwas wymaga kilku dni | Nastaw słoik: mąka żytnia, woda, czosnek, skórka chleba — 4-5 dni w cieple; awaryjnie dobry zakwas ze sklepu, ale doprawiaj majerankiem i czosnkiem |
| Bigos | Czas i cierpliwość | Dzień pierwszy: duszenie; potem tylko odgrzewaj — trzeci dzień to właściwa premiera; śliwka wędzona i grzyby suszone są obowiązkowe |
| Kluski śląskie | Proporcja ziemniaków do skrobi | Zasada ćwiartki: z ugniecionych ziemniaków wyjmij 1/4 i zastąp skrobią; dziurka palcem — funkcjonalna, nie ozdobna |
| Kartacze | Masa z surowych i gotowanych ziemniaków | Odciśnij starte ziemniaki przez ściereczkę do sucha, skrobię z miski dodaj z powrotem; gotuj na ledwo mrugającej wodzie |
| Sernik | Opadanie i pękanie | Twaróg trzykrotnie mielony (lub z wiaderka), składniki w temperaturze pokojowej, pieczenie w niższej temperaturze i studzenie przy uchylonym piekarniku |
Polska od kuchni wygląda najlepiej, gdy patrzy się na nią regionami: ta sama mapa, a co dwie godziny drogi inny sztandar na talerzu. To kuchnia fermentacji, cierpliwości i stołu, przy którym dokładka jest wyznaniem uczuć. Zrób sobie własny szlak: rolada u Ślązaków, kartacze na Suwalszczyźnie, rogal w listopadowym Poznaniu — a na początek, po sąsiedzku, cebularz prosto z lubelskiej piekarni. Obcy przyjeżdżają po pierogi; my mamy całą resztę do odkrycia.
Konta i karty, z których sami korzystamy za granicą. Linki polecające — cena dla Ciebie się nie zmienia.
Promocje bankowe →