Kuchnia węgierska to papryka podniesiona do rangi sztuki: od gulaszu, który naprawdę jest zupą, przez paprykarze w gęstej śmietanie, po langosza z czosnkiem jedzonego nad Balatonem. Ten przewodnik jest dla podróżnika, który chce jeść w Budapeszcie jak Węgier — czyli obficie i z zupą na początek — i dla domowego kucharza, który chce wreszcie zrobić prawdziwy pörkölt. Klimat: czerwono, sytnie i gościnnie, z kieliszkiem pálinki na powitanie.
Zaczęło się od kotła: madziarscy pasterze na wielkiej nizinie gotowali w żeliwnym bograczu mięso z cebulą — i to jest praprzodek gulaszu (gulyás znaczy dosłownie „pasterz wołów”). Papryka przyszła później, przez Bałkany z tureckiej strony, i z ozdobnej rośliny stała się w XIX wieku narodową przyprawą — z zagłębiami w Segedynie i Kalocsy, gdzie do dziś suszy się ją w girlandach na ścianach domów.
Monarchia austro-węgierska dopisała drugi rozdział: mieszczańską kuchnię Budapesztu z kremowymi tortami, kawiarniami jak pałace i sznyclem po wiedeńsku obok paprykarza. Po tamtej epoce zostały cukiernie-legendy i przekonanie, że obiad bez zupy to nie obiad. Ostatnie dekady dodały odrodzenie: targi wróciły do formy, bistro odkurzyły klasykę, a langosz z jarmarcznej budy stał się daniem-symbolem letnich wakacji.
Papryka we wszystkich postaciach: słodka i ostra w proszku, świeża, w paście; cebula smażona na smalcu jako baza niemal wszystkiego; wieprzowina, wołowina i drób, kiszona kapusta, kwaśna śmietana (tejföl) łagodząca ostrość, twaróg, kminek, majeranek i liść laurowy. Do tego mąka na kluseczki nokedli i naleśniki, ser owczy bryndza po słowackiej stronie inspiracji. Techniki: długie duszenie na cebulowo-paprykowej bazie (pörkölt), gotowanie w kotle bogracz nad ogniem i zasada żelazna: papryka w proszku nie może się przypalić, bo gorzknieje.
Obiad to główny posiłek i zaczyna go zupa — zawsze; w niedzielę rosół z cienkim makaronem, w tygodniu choćby owocowa na zimno. Kolacja lżejsza, często wędlinowo-chlebowa. Gościa wita kieliszek pálinki — owocowej okowity — i odmowa bywa trudna. W knajpach typu étkezde (odpowiednik baru mlecznego) je się tanio i domowo, w kawiarniach o pałacowych wnętrzach — ciastka z widelczykiem i kawę z historią. Targ przed południem to rytuał: lecsó robi się z papryki kupionej rano, nie z lodówki.

Uwaga na starcie: węgierski gulasz to ZUPA, nie gęsty sos z schabowym obok. Wołowina, cebula, papryka, ziemniaki, kminek i drobne kluseczki csipetke, całość koloru zachodzącego słońca. W wersji kotłowej (bográcsgulyás) gotowana nad ogniem na wolnym powietrzu — i o tę wersję toczą się rodzinne konkursy.

Kawałki mięsa (wołowina, wieprzowina, cielęcina, nawet sum) duszone długo na dużej ilości cebuli ze słodką papryką, prawie bez wody — sos robi się sam z cebuli i soków. Podawany z kluseczkami nokedli albo tarhonyą (makaronowym „ryżem”). To jest to danie, które świat myli z gulaszem — i słusznie się w nim kocha.

Kurczak duszony na cebuli i papryce, wykończony kwaśną śmietaną na aksamitny, łososiowy sos, z kluseczkami nokedli do zbierania każdej kropli. Niedzielny klasyk domów i kart étkezde. Zasada: śmietana na końcu i bez gotowania, żeby się nie zwarzyła.

Drożdżowy placek smażony na głębokim tłuszczu, na wierzchu klasyka: czosnek, kwaśna śmietana i tarty ser. Zapach smażonych langoszy to dźwięk lata nad Balatonem i na każdym jarmarku. Jedzony z ręki, gorący, z serwetek nigdy nie wystarcza.

Ognista, głęboko czerwona zupa z karpia (i innych ryb rzecznych) na ostrej papryce, gotowana tradycyjnie w kotle nad Cisą i Dunajem. Dwie szkoły — Baja (z makaronem) i Segedyn (przecierana) — spierają się o kanon od zawsze. Na węgierskiej Wigilii gra rolę naszego barszczu.

Gołąbki z kiszonej (nie świeżej!) kapusty, z mięsem i ryżem, duszone w kapuście z wędzonką i papryką, podane z kleksem kwaśnej śmietany. Danie świąteczne i zimowe, które następnego dnia — jak każda kapusta — jest jeszcze lepsze. Kwaśność liści robi tu całą różnicę wobec polskiej wersji.

Papryka i pomidory duszone na cebuli i smalcu z papryką w proszku — baza, do której dodaje się kiełbasę, jajka albo nic. Węgierskie lecsó to danie samodzielne z chlebem, nie „sos z wszystkiego, co było w lodówce”. Latem robi się je z targowej papryki na zapasy, słoikami.

Ciasto drożdżowe nawijane na wałek, pieczone nad żarem w obracaniu, aż cukier skarmelizuje się na chrupiącą skorupę; w środku miękkie, pachnące wanilią lub cynamonem. Rodem z Siedmiogrodu, dziś zapach każdego jarmarku. Odrywa się spiralą, pasmo po paśmie — dzielenie się jest częścią zabawy.

Kawałki trzech biszkoptów (jasny, kakaowy, orzechowy) przełożone kremem, rodzynkami i orzechami, zalane sosem czekoladowym i bitą śmietaną. Restauracyjny deser-legenda z lat 50., nieodmiennie w czołówce węgierskich rankingów łakoci. Wygląda jak bałagan, smakuje jak porządek świata.

Tort Dobosa — cienkie blaty z kremem czekoladowym pod szybą twardego karmelu — to symbol złotej ery budapeszteńskich kawiarni. Obok niego zserbó (orzechowo-morelowe kostki) i rétes, węgierska siostra strudla. Kawiarnie o pałacowych wnętrzach podają je z rytuałem, który sam wart jest wizyty.
Każdy link prowadzi do Map Google — sprawdzisz aktualne godziny, opinie i czy miejsce nadal działa, zanim się wybierzesz.
| Danie | Co jest trudne | Czym zastąpić w Polsce |
|---|---|---|
| Pörkölt | Cierpliwość do cebuli i papryka, która nie może się przypalić | Cebuli ma być pół masy mięsa; garnek zdejmij z ognia na moment dodania papryki w proszku — wtedy nie zgorzknieje |
| Paprikás csirke | Śmietana lubi się zwarzyć | Kwaśną śmietanę 18% wymieszaj z łyżką mąki i temperuj gorącym sosem przed dodaniem; nie gotuj po dodaniu |
| Nokedli | Skrobanie kluseczek | Tarka o dużych oczkach lub praska nad wrzątkiem — ciasto ma być lejące; polskie kluski kładzione też ujdą |
| Lángos | Głębokie smażenie | Ciasto drożdżowe jak na pizzę, rozciągane ręką; smaż w garnku w 2-3 cm oleju, czosnek rozetrzyj z solą i wodą do smarowania |
| Halászlé | Karp i ostra papryka | Wywar z głów i kręgosłupów karpia to podstawa smaku; ostrość reguluj ostrą papryką na końcu, nie na start |
| Töltött káposzta | Całe liście kiszonej kapusty | Kupuj kiszone główki lub liście na targu przed świętami; awaryjnie sparzone liście świeżej + kapusta kiszona szatkowana do garnka |
Kuchnia węgierska to dowód, że jedna przyprawa — papryka — może zbudować całą tożsamość, jeśli stoi za nią kocioł, cebula i czas. To kuchnia hojna i domowa, w której zupa otwiera każdy obiad, a deser ma kawiarnianą historię. Zacznij od pörkölt z górą cebuli i kluseczkami nokedli — jeden garnek uczy całej filozofii — a w Budapeszcie zrób trójkąt obowiązkowy: Wielka Hala rano, étkezde w południe i kawiarnia-pałac na tort po zmroku.
Konta i karty, z których sami korzystamy za granicą. Linki polecające — cena dla Ciebie się nie zmienia.
Promocje bankowe →