Kuchnia izraelska to młody miks starych smaków: hummusioty otwarte od świtu, falafel i sabich w picie na rogu, szakszuka w kawiarniach do południa i tel-awiwskie bistra, które zrobiły z warzyw gwiazdy. Ten przewodnik jest dla podróżnika, który chce jeść od targu Carmel po zaułki Akki, oraz dla domowego kucharza — bo szakszuka i hummus to jedne z najwdzięczniejszych dań do odtworzenia w Polsce. Klimat: śniadanie jak uczta, pita jak sztućce i piątkowy pęd przed szabatem.
Ta kuchnia powstała na naszych oczach: imigranci z ponad stu krajów przywieźli w walizkach kuchnię marokańską, jemeńską, iracką, perską, polską i węgierską, a wszystko wylądowało na lewantyńskim fundamencie — oliwie, ciecierzycy, bakłażanie i chlebie płaskim, wspólnym dla całego regionu. Gefilte fisz sąsiaduje tu z kebabem, a jemeński chleb kubaneh z polskim rosołem — czasem na jednym stole rodzinnego szabatowego obiadu.
Drugi filar to koszerność i rytm tygodnia: rozdział mleka i mięsa dzieli lokale na „mleczne" i „mięsne", piątek to szał zakupów na targach, a w sobotę duża część kraju zwalnia — stąd cholent i jemeński jachnun, dania doskonalone przez całą noc w słabym piecu, żeby w szabat jeść ciepło bez gotowania. Trzeci filar jest najmłodszy: fala szefów kuchni, którzy od Tel Awiwu po Londyn i Nowy Jork wynieśli izraelskie warzywa, ogień i luz na światowe stoły — pieczony w całości kalafior stał się ich znakiem firmowym.
Ciecierzyca i tahina, oliwa, cytryny, bakłażan (pieczony nad ogniem do dymności), pomidory i ogórki siekane w drobną kostkę, labneh i biały ser, jajka, natka, mięta i koperek, za’atar i sumak, ostra pasta zhug z jemeńskiej tradycji i słodko-kwaśna amba z marynowanego mango, pita i chałka, granaty i daktyle. Techniki: ucieranie hummusu na ciepło, smażenie falafela, pieczenie warzyw w całości na ogniu, powolne szabatowe duszenia przez noc, grillowanie na węglu i kawiarniana sztuka śniadań podawanych do południa.
Dzień zaczyna się mocno: izraelskie śniadanie to jajka lub szakszuka plus drobno siekana sałatka, sery, oliwki, tahina i pieczywo — w hotelach urasta do legendarnego bufetu. Hummus je się na miejscu, na ciepło, wycierając miskę pitą (jest na to czasownik: lenagev) — hummusioty działają od rana i zamykają, gdy skończy się hummus. Piątkowe popołudnie to zakupy i gotowanie na szabatowy obiad rodzinny; wiele restauracji zamyka się od piątkowego wieczora do soboty. W lokalach koszernych nie zamówisz masła do mięsa ani sera na kebabie — menu jest albo mleczne, albo mięsne.

W Izraelu hummus to nie dip, tylko danie główne: ciepły, jedwabisty, z zagłębieniem pełnym oliwy, z całymi ziarnami, ful lub jajkiem, jedzony pitą na miejscu, najlepiej przed południem. Hummusioty — jadłodajnie od hummusu — mierzy się kolejką i tym, jak szybko kończy im się garnek. Spory o najlepszy adres dzielą miasta i przyjaźnie.

Chrupiące kulki z ciecierzycy w picie rozciętej jak kieszeń, z siekaną sałatką, piklami, tahiną i — dla odważnych — ostrym zhugiem i kwaśną ambą; frytki lądują często do środka, nie obok. Stoiska falafelowe to izraelski fast food numer jeden: tani, wegetariański i błyskawiczny. Kulki muszą być smażone na bieżąco — zielone w środku, gorące w dłoni.

Pita z plastrami smażonego bakłażana, jajkiem na twardo (długo gotowanym, brązowym), tahiną, sałatką, piklami i ambą — szabatowe śniadanie Żydów irackich, które w Izraelu zamieniło się w uliczny hit. Kolejność warstw to przedmiot debat, amba jest bezdyskusyjna. Dla wielu smakoszy sabich bije falafel — sprawdź po jednym i drugim.

Jajka ścięte w gęstym sosie z pomidorów, papryki i kminu, podane na patelni z chlebem do wycierania — północnoafrykański klasyk przywieziony przez imigrantów z Tunezji i Maroka, dziś kawiarniany pewniak od Tel Awiwu po cały świat. Zielona wersja na szpinaku i ziołach, wersja z bakłażanem albo serem — patelnia przyjmie wszystko.

Jajka w wybranej formie, drobno siekana sałatka z pomidora i ogórka, tahina, labneh, sery, oliwki, pieczywo, sok i kawa — zestaw, który z kibucowego posiłku po porannej pracy w polu urósł do narodowej instytucji i hotelowych bufetów bez końca. Kawiarnie podają go do południa albo cały dzień; to śniadanie planuje się jak obiad.

Siekane kurze serca, wątróbki i mięso z kurczaka smażone razem na płycie z cebulą, kurkumą i baharatem, ładowane do pity — wynalazek grillów przy targu Machane Jehuda, sprzedawany do późnej nocy. Danie robotnicze, dymne i intensywne; jerozolimska odpowiedź na pytanie, co jeść po północy.

Piątkowy zmierzch pachnie chałką — plecionym, słodkawym chlebem na szabatowy stół — a sobotni poranek czulentem: fasolą, wołowiną, ziemniakami i kaszą, które od piątku dochodzą całą noc w niskiej temperaturze, bo w szabat się nie gotuje. Aszkenazyjski czulent ma sefardyjskiego kuzyna hamin, z jajkami pieczonymi na brąz w garnku.

Bałkańsko-tureckie dziedzictwo w izraelskiej codzienności: chrupiące ciasto (francuskie lub filo) z nadzieniem serowym, ziemniaczanym, szpinakowym albo pieczarkowym, posypane sezamem — kształt zdradza nadzienie, co jest niepisanym kodem piekarni. Podawane na ciepło, często z jajkiem na twardo i piklami; śniadanie, przekąska i prowiant na drogę w jednym.

Delikatny budyń mleczny na skrobi, schłodzony i zalany różowym syropem z wodą różaną, posypany kokosem i orzechami — bliskowschodni krewny panna cotty, sprzedawany z okienek i wózków w plastikowych kubkach. Lekki finał po ciężkim hummusie; latem działa jak klimatyzacja.

Ciasta zwijane z masłem i pieczone przez całą noc w niskiej temperaturze: jachnun — zwarte rolady podawane w sobotni poranek z tartym pomidorem, jajkiem i zhugiem, kubaneh — puszysty, odrywany chleb z tej samej rodziny. Dziedzictwo Żydów jemeńskich, które z domowych kuchni weszło do modnych brunchowych kart.
Każdy link prowadzi do Map Google — sprawdzisz aktualne godziny, opinie i czy miejsce nadal działa, zanim się wybierzesz.
| Danie | Co jest trudne | Czym zastąpić w Polsce |
|---|---|---|
| Hummus | Jedwabistość i temperatura | Miksuj ciecierzycę na gorąco z płynną tahiną i lodowatą wodą; podawaj od razu, ciepły, z oliwą — hummus z lodówki to inne danie |
| Szakszuka | Nic — to danie idealne na start | Dobre pomidory z puszki, papryka, kmin i chwila cierpliwości, żeby sos zgęstniał przed wbiciem jajek; przykryj na 3-4 minuty, białko ma się ściąć, żółtko nie |
| Falafel | Ciecierzyca surowa, nie gotowana | Suche ziarno mocz dobę, miel z natką i kolendrą, smaż na 175°C; mielonka z puszki się rozpadnie — to najczęstszy błąd pierwszego falafela |
| Sabich | Bakłażan bez oceanu oleju | Plastry posól na 30 minut, osusz i smaż na sporym ogniu albo piecz z oliwą w 220°C; jajka gotuj długo na twardo; ambę znajdziesz w sklepach orientalnych, awaryjnie ostry sos mango |
| Chałka | Plecenie i wyrastanie | Ciasto drożdżowe na oleju (koszerne do mięsnego obiadu nie może mieć masła); zapleć z 3-4 wałków, posmaruj jajkiem i posyp sezamem — wybacza więcej, niż wygląda |
| Czulent | Całonocne pieczenie | Garnek żeliwny do piekarnika na 90-100°C na noc albo wolnowar na LOW; fasola, pęczak, wołowina, ziemniaki, cebula, papryka — rano dom pachnie szabatem |
| Malabi | Woda różana z umiarem | Budyń: mleko ze skrobią kukurydzianą i cukrem; syrop: cukier z wodą, kropla wody różanej i barwiący sok z malin — pół łyżeczki różu wystarczy na całość |
Kuchnia izraelska pokazuje, jak sto kuchni domowych może w dwa-trzy pokolenia zlać się w jeden rozpoznawalny styl: warzywa na pierwszym planie, tahina wszędzie, śniadanie jak święto. W domu zacznij od szakszuki — trudno o wdzięczniejsze danie na start — i ciepłego hummusu z płynną tahiną, a zhug ze słoika ustawi Ci kanapki na nowo. Na miejscu jedz śniadania bez pośpiechu, hummus przed południem, sabich między jednym a drugim — i daj się zaskoczyć bistrom, w których główną rolę gra kalafior.
Konta i karty, z których sami korzystamy za granicą. Linki polecające — cena dla Ciebie się nie zmienia.
Promocje bankowe →