Kuchnia koreańska to fermentacja, ogień i wspólny grill na środku stołu: kimchi przy każdym posiłku, miseczki banchan mnożące się same, mięso skwierczące na oczach jedzących i zupy, które leczą wszystko. Ten przewodnik jest dla podróżnika, który chce ogarnąć rytuały koreańskiego stołu (i grillować jak trzeba), oraz dla domowego kucharza, którego kuszą gochujang i własne kimchi. Klimat: intensywnie, czerwono, głośno i do spółki.
Korea przez wieki gotowała na przetrwanie ostrych zim — stąd narodowa perfekcja fermentacji: kimjang, wspólne kiszenie gór kapusty na zimę, trafiło na listę niematerialnego dziedzictwa UNESCO, a gliniane dzbany onggi z pastami sojowymi dojrzewały na każdym podwórku. Dwór dynastii Joseon skodyfikował kuchnię królewską — wielobarwne, zbalansowane dania jak gujeolpan czy dworski bibimbap — podczas gdy wieś doskonaliła zupy, kasze i dziesiątki sposobów na tofu.
Chili przypłynęło z Nowego Świata w XVII wieku i uczyniło kuchnię czerwoną; XX wiek dopisał rozdziały z biedy i wojny: budae jjigae — „zupa wojskowa” z amerykańskimi konserwami — czy czarny makaron jajangmyeon z chińskich portowych jadłodajni. Ostatnie dekady to eksplozja globalna: koreański grill, chimaek (smażony kurczak plus piwo) i strumień treści kulinarnych z Seulu zrobiły z tej kuchni jedno z najgorętszych zjawisk na świecie — a fundament pozostał ten sam: ryż, zupa, kimchi i pełen stół banchan.
Wielka trójca fermentów: gochujang (słodko-ostra pasta chili), doenjang (pasta sojowa, głębsza od miso) i ganjang (soja); do tego płatki chili gochugaru, olej sezamowy, czosnek w ilościach przemysłowych, imbir, dymka, sezam, kapusta pekińska i rzodkiew, tofu, glony gim, ryż krótkoziarnisty i makarony — od gryczanych po „szklane” z batata. Techniki: kiszenie i fermentacja, grill przy stole, duszone „jjim”, zupy jjigae i guk, smażenie w cieście oraz cięcie nożyczkami — kuchennymi nożyczkami tnie się tu wszystko, od mięsa po kimchi.
Posiłek to ryż + zupa + banchan: małe wspólne przystawki (kimchi, kiełki, szpinak, rybki, jajka) z darmowymi dokładkami — im lepszy lokal, tym ciekawszy ich zestaw. Je się metalowymi pałeczkami i długą łyżką: łyżka do ryżu i zupy, pałeczki do reszty; miski z ryżem się NIE podnosi. Najstarszy zaczyna, nalewa się dwiema rękami i nigdy sobie samemu — czuwasz nad szklanką sąsiada. Grill obsługują wspólnie wszyscy (albo obsługa), a zawijanie ssam — mięso w liściu sałaty z dodatkami — je się na raz, całym kęsem.

Kapusta pekińska nacierana pastą z gochugaru, czosnku, imbiru, rybnego sosu i ryżowego kleiku, fermentująca od kilku dni do miesięcy. Występuje przy KAŻDYM posiłku, ma setki odmian (rzodkiew kkakdugi, ogórkowe, wodne dongchimi) i osobną lodówkę w wielu domach. Młode chrupie, stare kwaśnieje i idzie do zup — nic się nie marnuje. Wspólne kiszenie kimjang to święto rodzinno-sąsiedzkie.

Ryż pod wachlarzem kolorowych dodatków: przyprawione warzywa namul, mięso, jajko i gochujang — wszystko do bezlitosnego wymieszania łyżką tuż przed jedzeniem (bibim = mieszać). Wersja w rozgrzanym kamiennym garnku dolsot dorabia na dnie chrupiącą skorupkę ryżu. Rodowód dworski i chłopski naraz; stolica bibimbapu to Jeonju.

Grill wpuszczony w stół: gruby boczek samgyeopsal wycinany nożyczkami na kęsy, marynowana w słodkiej soi wołowina bulgogi, żeberka galbi. Rytuał ssam: liść sałaty lub perilli, mięso, czosnek, pasta ssamjang, kęs w całości do ust. Do tego banchan, kimchi rzucone na ruszt i soju krążące po stole — koreański grill to nie kolacja, to wieczór.

Gulaszowata, wrząca zupa z kwaśnego, dojrzałego kimchi z wieprzowiną (albo tuńczykiem z puszki) i tofu, podawana w kamiennym garnku, który bulgocze jeszcze na stole. Narodowy comfort food i najlepszy los starego kimchi. Je się z ryżem, który studzi i dopełnia. Siostra: doenjang jjigae na paście sojowej — łagodniejsza, bardziej „domowa”.

Walcowate, sprężyste kluski ryżowe tteok duszone w słodko-ostrym sosie z gochujangu, z plackami rybnymi eomuk i jajkiem — król ulicznych straganów i budek pojangmacha. Uzależniająco ciągnące, rozgrzewające, tanie. Na straganach je się je na stojąco, wykałaczką, popijając bulionem z placków rybnych gratis.

Kurczak smażony dwukrotnie na szklistą, cienką skorupkę, lakierowany sosem — słodko-ostrym yangnyeom, sojowo-czosnkowym albo z miodem i masłem — plus zimne piwo: chi(cken)+maek(ju). Narodowa dyscyplina wieczorna z dostawą pod namiot nad rzeką Han. Podwójne smażenie sprawia, że skórka chrupie nawet pod sosem.

Makaron ze skrobi batata — sprężysty i „szklany” — smażony z warzywami ciętymi w zapałkę, wołowiną, grzybami, sosem sojowym z cukrem i olejem sezamowym. Danie świąteczne i bankietowe o dworskim rodowodzie, dziś obowiązkowe na każdej rodzinnej uroczystości. Dobre na ciepło i na zimno; każde warzywo tradycyjnie smaży się osobno.

Młody kurczak nadziany ryżem kleistym, żeńszeniem, czosnkiem i jujubą, gotowany w całości w osobnym garnku na mlecznobiały rosół. Paradoks kalendarza: je się go w NAJGORĘTSZE dni lata („klin klinem” — pot leczy upał), w wyspecjalizowanych lokalach z kolejkami w kanikułę. Doprawia się solą i pieprzem samemu, przy stole.

Cienki, sprężysty makaron gryczany w lodowatym, kwaskowym bulionie z gruszką, ogórkiem, jajkiem i plastrem mięsa — czasem z kostkami lodu pływającymi w misce (mul-naengmyeon), albo na sucho w ostrym sosie (bibim-naengmyeon). Danie z Północy, letni rytuał i klasyczny finał grillowej uczty. Nożyczki do przecięcia makaronu podaje obsługa.

Rulony z ryżu i glonów gim z warzywami, jajkiem, szynką lub tuńczykiem — z wyglądu kuzyn maki, w smaku zupełnie inny: ryż doprawiony olejem sezamowym i solą, nie octem. Prowiant na wycieczki, pikniki i do pociągu; cięty w krążki, jedzony palcami. Mini-wersja „narkotykowa” mayak gimbap z targu Gwangjang macza się w musztardowym sosie.
Każdy link prowadzi do Map Google — sprawdzisz aktualne godziny, opinie i czy miejsce nadal działa, zanim się wybierzesz.
| Danie | Co jest trudne | Czym zastąpić w Polsce |
|---|---|---|
| Kimchi | Gochugaru i cierpliwość fermentacji | Gochugaru kup online lub w sklepie azjatyckim (papryka wędzona NIE jest zamiennikiem); pierwszy słoik rób z połówki kapusty, fermentuj dobę w cieple i przenieś do lodówki |
| Bulgogi | Cienkie plastry wołowiny | Antrykot lub rostbef podmroź 40 minut i tnij ostrym nożem niemal na wiór; gruszka starta w marynacie zmiękcza jak w oryginale |
| Kimchi jjigae | Kimchi musi być kwaśne | Sklepowe kimchi dojrzeje w lodówce w 2-3 tygodnie; do zupy dodaj łyżkę soku z kimchi — to koncentrat smaku |
| Tteokbokki | Świeże kluski tteok | Pakowane próżniowo kluski z sklepu azjatyckiego namocz 20 minut; placki rybne zastąpi paluszek surimi w plastrach |
| Koreański smażony kurczak | Podwójne smażenie | Skrzydełka w cienkim cieście ze skrobi ziemniaczanej smaż 2× po 6-7 minut z przerwą; sos yangnyeom: gochujang+ketchup+miód+czosnek+soja |
| Japchae | Makaron dang myeon | Jest w każdym sklepie azjatyckim (makaron z batata); nie zastępuj ryżowym — chodzi o sprężystość; tnij nożyczkami po ugotowaniu |
| Domowy grill | Stołowy ruszt i wentylacja | Elektryczna płyta grillowa albo żeliwna patelnia na kuchence przenośnej; okno otwarte, sałata, ssamjang (doenjang+gochujang 2:1) i nożyczki na stole |
Kuchnia koreańska to system naczyń połączonych: kimchi z zimy trafia latem do zupy, banchan zamieniają każdy obiad w bufet, a grill robi z kolacji wydarzenie towarzyskie. W domu zacznij od słoika gochujangu: bibimbap z tego, co masz w lodówce, i kimchi jjigae ze sklepowego kimchi to dwa sukcesy na start — a pierwszy własny słój kimchi ustawi Cię na stałe. W Korei zaś licz banchan, ucz się ssam i zostaw jeden wieczór na pojangmacha — tteokbokki na stojąco smakuje inaczej niż jakiekolwiek danie na siedząco.
Konta i karty, z których sami korzystamy za granicą. Linki polecające — cena dla Ciebie się nie zmienia.
Promocje bankowe →