Mazowsze długo uchodziło za region bez własnej kuchni — i to nieprawda, tylko trochę uzasadniona. Wieś mazowiecka gotowała skromnie, bo gleby były słabe, ale Warszawa stworzyła coś, czego nie ma nigdzie indziej: kuchnię wielkomiejską z barami mlecznymi, flakami, pyzami z garnka i kotletem, który stał się polskim daniem narodowym.
Wieś mazowiecka żyła z żyta, ziemniaka i kapusty na piaszczystych glebach, więc jej kuchnia była z konieczności prosta: chleb razowy, zacierki, kasze, kwaśne mleko i to, co dał las. Prawdziwą zmianą było sąsiedztwo stolicy. Warszawa potrzebowała jedzenia w skali przemysłowej, więc wokół niej powstał pas ogrodniczy i sadowniczy — dziś okolice Grójca to największe zagłębie jabłkowe Europy, a warzywa spod Warszawy trafiają na targi całego kraju.
Sama Warszawa wykształciła kuchnię mieszczańską i uliczną naraz. W XIX wieku działały tu garkuchnie z flakami, w międzywojniu — restauracje z kuchnią francuską i żydowską, a po wojnie bary mleczne, które zdemokratyzowały jedzenie na mieście i przetrwały do dziś jako żywy zabytek. Pyzy sprzedawane w słoikach, zapiekanki, kotlet z ziemniakami i mizerią, flaki jako danie kaca — to wszystko warszawskie wynalazki, które rozeszły się po Polsce.

Wołowe żołądki krojone w cienkie paski, gotowane wiele godzin na wywarze z warzywami, doprawione majerankiem, imbirem, papryką i gałką muszkatołową, podane z pulpetami i pieczywem. Danie, które w stolicy jada się o każdej porze doby.
Warianty: Flaki z pulpetami, wersja ostra, wersja podawana w chlebie

Duże kluski z ciasta ziemniaczanego nadziewane mięsem, sprzedawane gorące w słoikach z okien lokali. Podawane z tłuszczem, cebulą i skwarkami, jedzone łyżką prosto ze słoika.
Warianty: Pyzy z gzikiem, wersja bez nadzienia z sosem, wersja wegetariańska z grzybami

Rozbity schab w panierce z bułki tartej, smażony na maśle klarowanym, podany z ziemniakami z koperkiem i mizerią ze śmietaną. Zestaw, który w polskiej kuchni domowej pełni funkcję odniesienia dla wszystkiego innego.
Warianty: Kotlet z kością, wersja z jajkiem sadzonym, wersja z kapustą zasmażaną

Zawijane płaty wołowiny z ogórkiem i boczkiem, duszone w gęstym sosie, podawane z kaszą gryczaną i buraczkami. Danie kuchni dworskiej, które zeszło do domów mieszczańskich.
Warianty: Zrazy z grzybami, zrazy bite bez farszu, wersja z kluskami

Pieczona kaczka nadziewana jabłkami z pobliskich sadów, z majerankiem i skórką z jabłek pod skórą. Podawana z pieczonymi ziemniakami i czerwoną kapustą.
Warianty: Kaczka z żurawiną, z kaszą, w wersji konfitowanej

Nadzienie z twarogu i ziemniaków z cebulą, w cienkim cieście, podawane z podsmażoną cebulą lub skwarkami. Najczęściej zamawiane pierogi w barach mlecznych stolicy.
Warianty: Odsmażane, z dodatkiem mięty, ze śmietaną

Pół bagietki z pieczarkami, serem i szczypiorkiem, zapiekana i polana ketchupem. Wersja stołeczna bywa większa i bardziej naładowana dodatkami niż krakowska.
Warianty: Z boczkiem, z ogórkiem kiszonym, w wersji ostrej

Chrupiące placki z tartych ziemniaków podane z gulaszem wieprzowym i śmietaną — jedno z najczęściej zamawianych dań w barach mlecznych i przydrożnych jadłodajniach Mazowsza.
Warianty: Placki ze śmietaną i cukrem, z sosem grzybowym, z gulaszem wołowym

Na kurze i wołowinie, klarowny, z domowym makaronem i dużą ilością natki — punkt startowy każdej niedzieli.

Na rosole, z przecierem z pomidorów spod Warszawy i śmietaną; danie, przy którym Polska dzieli się na obóz ryżu i makaronu.

Rwane kawałki ciasta gotowane w mleku — najstarsze śniadanie mazowieckiej wsi, dziś wracające jako comfort food.

Klarowny, kwaśny, na zakwasie z buraków, z małymi uszkami z grzybami; w stolicy podawany też w kubkach na jarmarkach.

Ciemny biszkopt przełożony bitą śmietaną, polany czekoladą, z kropką śmietany na wierzchu; nazwa pochodzi od trasy W-Z.

Z konfiturą różaną i lukrem lub cukrem pudrem; warszawskie cukiernie ustawiają w tłusty czwartek kolejki na kilkadziesiąt metrów.

Kruche ciasto z grubą warstwą prażonych jabłek i cynamonem, podawane ciepłe z bitą śmietaną.
Warszawa jest w Polsce najbardziej rozwiniętym rynkiem jedzenia poza domem i widać to na dwóch poziomach. Pierwszy to tradycja: bary mleczne z cenami sprzed epoki, okna z pyzami w słoikach, budki z zapiekankami. Drugi to nowa scena — hale targowe przerobione na food courty, food trucki, bistra serwujące flaki w wersji fine dining i pierogi z nietypowymi nadzieniami. Dla podróżnika to komfortowa sytuacja: klasykę i jej reinterpretację można zjeść w odległości jednego przystanku.

Sprzedawane z okna, gorące, z widelcem w komplecie; symbol powrotu do przedwojennej ulicznej kuchni.

Stołeczna wersja bywa dłuższa i mocniej obłożona; najlepsza późnym wieczorem.

Zimowa klasyka warszawskich jarmarków, podawana z pieczywem, do wypicia na stojąco.
Przy stole: W barze mlecznym tacę odnosi się samodzielnie, a zamówienie składa się szybko i konkretnie — kolejka za tobą to zauważy. Flaków nie doprawia się przy stole bez próbowania; kucharz zrobił to już wcześniej.
Mazowsze to kuchnia dwóch światów: skromnej wsi z zacierkami i kaszą oraz stolicy, która stworzyła własny kanon — flaki, pyzy, wuzetkę i bar mleczny jako instytucję. To także region, z którego pochodzi większość polskich jabłek. Zacznij od obiadu w barze mlecznym, a wieczorem zjedz pyzy ze słoika i wuzetkę na deser.
Konta i karty, z których sami korzystamy za granicą. Linki polecające — cena dla Ciebie się nie zmienia.
Promocje bankowe →