65-kilometrowa pętla wokół „bieszczadzkiego morza”: największa zapora w Polsce, kolejka gondolowa na Jawor, fiordowe zatoki za Wołkowyją i Połoniny na horyzoncie. Najtrudniejsza trasa tej sekcji — i wie o tym; przewyższenia tu nie proszą o wybaczenie.
💪 Kondycyjnie: mówimy wprost: to najtrudniejsza trasa sekcji. Podjazdy są krótkie, ale strome (miejscami 10%+) i nie ma między nimi odpoczynku — bieszczadzka droga nie zna pojęcia „płasko”. Kondycyjnie: dla jeżdżących regularnie; na e-bike'u dla każdego (wypożyczalnie w Polańczyku i Solinie). Kto chce Bieszczadów bez tego rachunku — niech weźmie rejs statkiem z Polańczyka, też piękny.
2 bidony — podjazdy w słońcu odwadniają podwójnie, a sklepy są tylko w miejscowościach
zapięcie na zaporę, kolejkę i punkty widokowe
kurtka: pogoda w Bieszczadach zmienia zdanie szybciej niż prognoza
gotówka na stragany przy zaporze i kolejkę na Jawor
lampki i odblaski — obowiązkowo, drogi bez poboczy
offline'owa mapa/GPX; zasięg w zatokach za Wołkowyją bywa teorią
Uczciwie o trasie — na co uważać
⚠️ Ruch w sezonie: lipiec–sierpień na drodze Solina–Polańczyk to sznur aut z całej Polski — pobocza wąskie lub żadne; jedź wcześnie rano, gęsiego, w jaskrawym. Poza sezonem (maj, czerwiec, wrzesień) ta sama droga jest pusta i przepiękna. Przewyższenia: 800 m na 65 km z rampami 10%+ — jeśli Orle Gniazda były na granicy Twoich sił, tu będzie za nią; e-bike to nie wstyd, to rozwiązanie. Zapora: po koronie przechodzi się pieszo, rower prowadzisz — w szczycie sezonu tłum jak na deptaku. Pogoda: burze przychodzą znad Połonin w kwadrans; przy czarnych chmurach na południu nie zaczynaj odcinka za Wołkowyją. Kolejka na Jawor: rower zostaje na dole (zapięcie!) — na górę wjeżdżasz jako pieszy.
Inne trasy rowerowe — wybierz następną
Pozostałe szlaki z sekcji „Polska rowerem" — każdy w tym samym standardzie: pełny przebieg na mapie, profil, czasy i checklisty.